Winię za to media głównego nurtu

Zacznę od następującego stwierdzenia: z perspektywy kilkunastu lat, druk 3D nie tylko spełnił wszystkie pokładane w nim oczekiwania, to w niektórych obszarach wręcz je przekroczył. Tego samego nie można powiedzieć jednak o branży druku 3D, która dla odmiany rozczarowała praktycznie wszystkich – a w szczególności inwestorów, którzy zainwestowali naprawdę duże pieniądze w liczne upadłe startupy.

Powody tej sytuacji były już wielokrotnie opisywane w wielu publikacjach, jednakże ja chciałbym skupić się na jednym, który wydaje się być często pomijany. Hype na druk 3D został wytworzony przez założycieli firm tworzących branżę oraz tak zwanych „ewangelistów druku 3D”, wspierających ich w tym dziele niczym Piotr Apostoł Jezusa z Nazaretu. Jednakże ich praca nigdy nie przyniosłaby takich owoców, gdyby nie media głównego nurtu, które podchwytywały każdą, nawet najgłupszą i najbardziej niedorzeczną rzecz, wynosząc ją na jeszcze wyższe obszary absurdu.

To media głównego nurtu za sprawą swoich redaktorów nie mających pojęcia na czym tak naprawdę polega druk 3D, wytworzyły obraz „doskonałej technologii”, która odmieni świat czyniąc go lepszym, prostszym i „jeszcze bardziej zdemokratyzowanym”. To media głównego nurtu – w pogoni za kliknięciami i odsłonami publikowanych artykułów, stworzyły iluzję nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością. To media głównego nurtu pompowały paliwo do silnika, który nigdy nie miał prawa pracować na tak wysokich obrotach.

I za obecny stan rzeczy, to media głównego nurtu w dużej mierze odpowiadają. Chociaż nigdy nie uznają wziąć za to jakiejkolwiek odpowiedzialności…

Poniżej opiszę kilka wyjątkowo absurdalnych i idiotycznych historii z jakimi spotkałem się na przestrzeni lat. O butach Adidasa drukowanych z węgla. O groźbie „piractwa 3D”, które jest tak proste jak zrobienie smartfonem zdjęcia. O druku 3D zabytkowych pomników na cmentarzu…

Adidasy z węgla

Ta historia nie tylko wydarzyła się naprawdę, ale w dalszym ciągu można ją zobaczyć na własne oczy. W kwietniu 2017 r. doszło do prawdziwie przełomowego dla światowej branży druku 3D wydarzenia, jakim było nawiązanie ścisłej współpracy pomiędzy Adidasem a Carbon – producentem superszybkich, fotopolimerowych drukarek 3D. Adidas zaczął wykorzystywać technologię Carbon do produkcji podeszew w obuwiu sportowym nowej generacji – Futurecraft 4D, co było pierwszą w historii próbą wykorzystania technologii przyrostowych w produkcji seryjnej produktów konsumenckich. Jak wiemy, ta współpraca trwa do dziś, a w ślad za Adidasem poszły inne marki obuwnicze, otwierając dla branży wytwarzania przyrostowego drzwi do nowego segmentu biznesu.

Wracamy do 2017 r. Jednym z trzech największych mediów internetowych w Polsce jest Gazeta.pl – portal stworzony przez Gazetę Wyborczą – polski odpowiednik Washington Post, New York Times, The Times czy Le Figaro. Gazeta.pl ma kluczowy wpływ w kształtowaniu nastrojów społecznych w kraju, bardzo aktywnie angażując się w kwestie polityczne i światopoglądowe. Dla wielu Polaków jest wyznacznikiem tego „jak należy żyć” zgodnie z wartościami zachodniego świata – a w szczególności Unii Europejskiej (której Polska jest częścią). Można zatem założyć, że praca w takim miejscu jest prestiżowa, a redaktorzy to fachowcy w danej dziedzinie.

No więc 7 kwietnia 2017 r. redaktor Gazeta.pl postanowił napisać artykuł o wspomnianej współpracy pomiędzy Adidas i Carbon. Oto co wymyślił…

druk 3D

„technologia 3D sprawi, że małe zakłady wytwórcze będą mogły produkować niewielkie i limitowane serie butów. Poprzez zamówienia skierowane on-line klient będzie mógł zamówić także podeszwy dopasowane do jego wagi i zwyczajów.”

Źródło: www.gazeta.pl
druk 3D

Napiszę to jeszcze raz:

  • buty będą miały nadruk 3D
  • buty będą produkowane u lokalnych szewców
  • ich głównym składnikiem będzie węgiel, z którego będą drukowane w 3D
  • fundusze inwestycyjne (np. Sequoia Capital), które zostały utworzone przez Google, produkują żywicę, która jest termicznie utrwalana.

Pomijając powyższy stos bredni (Sequoia Capital to jeden z największych funduszy inwestycyjnych w USA i nie został założony przez Google), pytanie jakie sobie zapewne zadajecie brzmi: „ale dlaczego akurat z węgla”? Cóż, to bardzo proste… Pan redaktor wpisał frazę „Carbon” do Google Translator i wyskoczyło mu „węgiel” – uznał więc, że to materiał z jakiego są drukowane buty. Potwierdzeniem tego było zdjęcie przewodnie w materiale prasowym Adidas, gdzie buty były w kolorze czarnym…

Ten artykuł jest nadal dostępny w serwisie Gazeta.pl. W niezmienionej formie.

Jak myślicie, skąd zwykli ludzie mają wiedzieć czym jest naprawdę druk 3D, skoro czytają w jednej z największych i najbardziej opiniotwórczych gazet w kraju, że drukarki 3D drukują buty z węgla?

Groźba piractwa 3D

Inną dużą i liczącą się w Polsce gazetą jest Rzeczpospolita. W 2014 r. pojawił się w niej wiejący grozą artykuł, w którym autor przestrzegał nas przed powszechnym drukiem 3D pistoletów i karabinów maszynowych, jak również piractwem 3D. O ile jedno i drugie jest rzeczywistością, o tyle stanowi to jakiś niewielki wycinek tego czym AM jest naprawdę. Oto kilka cytatów z artykułu:

druk 3D
druk 3D

I mój ulubiony fragment…

Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile w ciągu ostatnich 10 lat odebrałem telefonów od ludzi, którzy pytali o możliwość wydrukowania rzeczy ze zdjęcia. Albo przesyłali zdjęcia prosząc o wycenę druku 3D… W sumie to dzieje się to do dziś.

Jedyna pozytywna rzecz w tej całej historii to to, że ten artykuł został już zdjęty z portalu Rzeczpospolita.pl.

Druk 3D na cmentarzu

Na temat drukowanych w 3D domów powstała tak wielka liczba bzdurnych artykułów, że trudno mi wybrać jeden wyjątkowy… Zamiast tego opiszę ich konsekwencje.

Generalnie druk 3D w budownictwie to dość szeroki i kontrowersyjny temat. Osobiście nie jestem zwolennikiem tej technologii (w dawnych czasach „przed drukiem 3D” miałem okazję pracować jako manager w firmie realizującej duże inwestycje budowlane i wiem dokładnie jak stawia się budynek mieszkalny lub przemysłowy), jednakże zdaję sobie sprawę, że są takie obszary gdzie ta metoda może się sprawdzać. Co nie zmienia faktu, że „drukarki 3D” nigdy nie zastąpią klasycznego budownictwa – mogą stanowić co najwyżej jakieś uzupełnienie.

Media głównego nurtu oczywiście przedstawiają to inaczej, wieszcząc fantastyczne wizje, gdzie na drukarkach 3D do betonu będą drukowane domy, biurowce, centra handlowe i drapacze chmur. A potem dostaję telefon jak w zeszły czwartek…

Zadzwoniła do mnie Pani urzędnik, która miała bardzo specyficzny problem. Otóż w małej miejscowości w której mieszka, na lokalnym cmentarzu popsuł się zabytkowy pomnik. I konserwator zabytków zlecił jej znalezienie „najlepszej oferty na rynku” na jego wydrukowanie w 3D. Choć początkowo próbowałem kulturalnie zbyć panią, nie chcąc wgłębiać się w niuanse bezsensowności wykorzystywania druku 3D w kontekście odbudowy bardzo precyzyjnego i zabytkowego pomnika cmentarnego, wkrótce zrozumiałem jej realny problem. Otóż Pani urzędnik miała na ten temat dokładnie takie samo zdanie jak ja – ale musiała wykonać polecenie konserwatora zabytków, który z urzędu nakazał jej rozwiązanie problemu akurat tą metodą (która się kompletnie do tego nie nadawała – a abstrahując od tego, w Polsce nie ma firmy, która posiada technologię zdolną do realizacji tak specyficznego zadania).

Ostatecznie ustaliliśmy, że przekażę kontakt do 2-3 czołowych firm usługowych w kraju, pani wyśle do nich zapytanie, otrzyma odpowiedzi odmowne i przekaże ją konserwatorowi zabytków z tytułem „nie da się”.

Generalnie wykona całą masę bezużytecznej pracy tylko dlatego, że ktoś wyższy stanowiskiem usłyszał w telewizji, że druk 3D domów to rzeczywistość i uznał, że to najlepszy sposób na restauracje zabytków.

Nie dziwmy się ludziom, że zadają „głupie” pytania na temat drukarek 3D. Nie wyśmiewajmy ich, gdy przychodzą do nas z absurdalnymi pomysłami na wydruki 3D. To nie ich wina. Winne są media głównego nurtu.

Pierwotnie opublikowano na: www.linkedin.com
Zdjęcie przewodnie: www.pixabay.com

Scroll to Top